Notatki
1. STRZYŻÓW • Kiosk RUCH Rynek strona wschodnia • Kiosk RUCH Rynek strona zachodnia • Kiosk RUCH k/Urzędu Gminy • Kiosk RUCH k/przychodni ZOZ • Kiosk RUCH naprzeciw Policji • Kiosk RUCH k/Szpitala • Kiosk RUCH k/Biedronki • Kiosk RUCH k/Roxany • Sklep P.Jurzysta • Sklep TIP-TOP • Sklep papierniczy ul.Mickiewicza (w bud.P.Franczaka) • FOTOLABORATORIUM w bud.Praktyczna Pani • Firma KompART w bud.Praktyczna Pani • Kiosk RUCH obok Banku Spółdzielczego • MAX-wypożyczalnia kaset i płyt DVD 2. FRYSZTAK • Sklep P.Godek • Sklep JERRY P.Muszyński 3. WIŚNIOWA • Kiosk RUCH k/Urzędu Gminy 4. DOBRZECHÓW • Kiosk RUCH skrzyżowanie na Wysoką 5. CZUDEC • Kiosk RUCH pierwszy za Kościołem 6. LUTCZA • Kiosk RUCH niedaleko Domu Ludowego (w stronę Rzeszowa) 7. GODOWA • Sklep spożywczy przy bramie SKR 8. ŻARNOWA • Kiosk RUCH k/Szkoły
| |
Notatki
Historia Pierwszy egzemplarz miesięcznika regionalnego „Nad Wisłokiem” ukazał się w lutym 1998 roku. Wydawany był przez Pracownię Usług Plastycznych, prywatną firmę Wiesława Plezi. On też był pierwszym zastępcą redaktora naczelnego gazety, a redaktorem naczelny był Ernest Pieczek. Ów pierwszy numer ukazał się w nakładzie 300 egzemplarzy, ale w miarę upływu czasu popyt na obiektywne informacje nie skażone zależnością od władzy samorządowej ciągle się zwiększał i już końcem roku 1998 r. nakład wzrósł do 700 egzemplarzy. Powiększało się również grono redagujące i objętość pisma, która wynikała z poszerzania jego tematyki. Po reformie administracyjnej kraju w 1999 r. wraz z utworzeniem powiatu strzyżowskiego, gazeta stała się pismem ukazującym się na terenie wszystkich 5 gmin wchodzących w skład powiatu. W tym czasie redakcja inicjowała kilka inicjatyw kulturalnych, w tym objęła patronat medialny nad wystawą prac malarskich twórców z woj. Rzeszowskiego pt. „Z biegiem Wisłoka”, która miała miejsce w Wojewódzkim Domu Kultury w Rzeszowie i DK „Sokół” w Strzyżowie. Redakcja była także organizatorem, wspólnie z Gminnym Ośrodkiem Kultury w Niebylcu konkursu i wystawy archiwalnych fotografii. Po ukazaniu się 17 numerów „Nad Wisłokiem” w czerwcu 1999 roku nastąpiło zawieszenie jego wydawania. Po blisko 4 letniej przerwie w kwietniu 2003 roku pojawił się ponownie na rynku wydawniczym jako Niezależny Miesięcznik Ziemi Strzyżowskiej wydawany pod firmą Agencja Reklamowa „Midas” w Strzyżowie. Obecnie wydawany jest przez Krośnieńską Oficynę Wydawniczą w Krośnie. Redakcję „Nad Wisłokiem” tworzą szczególnie ludzie młodzi, w tym studenci dziennikarstwa. Nie brakuje także uznanych publicystów tj. Józef Nowakowski. Do lipca 2004 r. ukazało się 37 numerów pisma, czyli jesteśmy już z naszymi Czytelnikami ponad trzy lata. Miesięcznik zgodnie ze swoją nazwą jest jedynym niezależnym pismem lokalnym na terenie powiatu strzyżowskiego. Redakcja REDAKCJA: Lidia CZAJA, Magdalena ŁYSZCZARZ, Magdalena KRUPA Anna STAWARZ, Józef NOWAKOWSKI, Grzegorz WŁODYKA
DYSRTYBUCJA I REKLAMA: Władysław Kawa, tel. 276-16-23, 0 509 249-623
WYDAWCA: Krośnieńska Oficyna Wydawnicza ul.Powstańców Warszawskich 5 38-400 KROSNO
Materiały należy nadsyłać na adres: 38-100 STRZYŻÓW, skrz. pocztowa nr.12 Cennik reklam
1. OKŁADKA - STRONA ZEWNĘTRZNA (tył) - kreda kolor - cała strona A4 (ok.540 cm2) - 400 zł - połowa strony A4 w układzie poziomym lub pionowym - 250 zł - 1/3 strony w układzie poprzecznym - 200 zł 2. OKŁADKA - STRONA WEWNĘTRZNA (tył lub przód) - kreda czarno-biała - cała strona A4 - 280 zł - połowa strony - 150 zł - 1/3 strony w układzie poziomym - 100 zł - 1/4 strony w układzie pionowym - 80 zł 3. WEWNĄTRZ NUMERU - czarno-biała - cała strona A4 - 200 zł - połowa strony w układzie poziomym lub pionowym - 130 zł - 1/3 strony w układzie poziomym - 80 zł - 1/4 strony - 50 zł - ogłoszenia typu "tekst sponsorowany" - odpowiednio mniej o 15% - ogłoszenia drobne w ramce do 10 wyrazów - 5 zł
WSZYSTKIE PODANE CENY SĄ CENAMI NETTO. Przy zamówieniach wielokrotnej edycji stosujemy obniżkę ceny w zależności od liczby mutacji w kolejnych wydaniach gazety: - przy dwóch kolejnych wydaniach - 5% - przy trzech kolejnych wydaniach - 10% - przy czterech kolejnych wydaniach - 15% - przy pięciu kolejnych wydaniach - 20% - przy sześciu kolejnych wydaniach - 25%
Reklamy - oprócz ogłoszeń drobnych i tekstów sponsorowanych - składają się z tekstu, grafiki i (lub) zdjęć. Wszelkie informacje tekstowe, które mają się znaleźć w reklamie dostarcza pisemnie zmawiający. Może również dostarczyć pewne elementy graficzne jak np.logo firmy czy zdjęcia - lub zdać się na naszą inicjatywę. Projekt reklamy podlega zatwierdzeniu przez zamawiającego i jest mu dostarczany pocztą elektroniczną lub w formie wydruku. Ogłoszenia drobne płatne są z góry, pozostałe po ukazaniu się. Zamawiający otrzymuje 1 egz. gazety gratis. Za umieszczenie reklamy może byc wystawiona faktura VAT.
W bieżącym numerze WYDARZENIA Czy będzie proces? 1 czerwca br. przed Domem Kultury „Sokół” w Strzyżowie, gdzie odbywała się sesja Rady Powiatu przeprowadzona została demonstracja strażaków Ochotniczej Straży Pożarnej z gminy Strzyżów. Przyjechali kilkunastoma wozami strażackimi by żądać oddania Ochotniczej Straży Pożarnej w Strzyżowie częsci budynku przy ul. Daszyńskiego, w którym do 2003 roku mieściła się siedziba zawodowej straży pożarnej. Tuż przed rozpoczęciem obrad o 10.00 przewodniczący Rady Powiatu Marek Banaś uzgodnił z prezesem OSP Strzyżów Stanisławem Stasiowskim, że strażacy będą mogli przedstawić Radzie swoje żądania pół godziny później. O wyznaczonej porze przy wyciu strażackich syren strażacy z transparentem „Starosto dotrzymaj słowa, oddaj nam naszą własność” weszli na salę obrad. Głos zabrał Jan Pózięć – sekretarz Zarządu OSP (były wiceburmistrz Strzyżowa), który odczytał treść ulotki, którą w tym czasie prezes i komendant rozdawali radnym i gościom na sesji. Z treści ulotki wynika, iż strzyżowscy strażacy ochotnicy są w posiadaniu dokumentów, z których bezsprzecznie wynika, że to oni budowali strażnicę i winna ona teraz do nich wrócić. Na drodze do oddania stoi jedynie niewytłumaczalny upór starosty Godka. Strażacy mogą sprawę skierować do sądu, ale cały czas czekają na dobrą jego wolę. „Panie i Panowie Radni! Stańcie na wysokości zadania. Doprowadźcie do sprawiedliwego końca” – kończył swoje wystąpienie J. Półzięć. Wywołany przez Półzięcia starosta Robert Godek powiedział, że to nie on decyduje o przekazaniu budynku strażakom. Decyzja w tej sprawie należy do Rady Powiatu w Strzyżowie, a słowa zawarte na transparencie uważa za obraźliwe i zupełnie chybione. Ponadto poinformował, że w chwili, kiedy burmistrz Strzyżowa wypowiedział umowę o użytkowanie budynku przy ul. Słowackiego, w którym mieści się powiatowa instytucja Powiatowy Urząd Pracy trwają przygotowania do przeniesienia urzędu właśnie do zwolnionego przez straż zawodową budynku. Więcej w czerwcowym numerze NAD WISŁOKIEM
Uroczysta sesja Rady Powiatu w 15. lecie samorządów w RP 1 czerwca 2005 roku odbyła się uroczysta sesja Rady Powiatu w Strzyżowie zorganizowana z okazji 15. rocznicy utworzenia samorządów terytorialnych w Rzeczypospolitej Polskiej. Sesję poprowadził przewodniczący Rady Marek Banaś a podsumowania działalności samorządowej na terenie Powiatu Strzyżowskiego na przestrzeni minionych 15 lat dokonał starosta strzyżowski Robert Godek. Następnie z referatem okolicznościowym wystąpił honorowy gość sesji dyrektor generalny Najwyższej Izby Kontroli w Warszawie, były poseł na Sejm RP Józef Górny. Po wystąpieniu J.Górnego nastąpiło wręczenie pamiątkowych medali działaczom samorządowym z terenu Powiatu Strzyżowskiego. Otrzymali je radni Rady Powiatu i członkowie Zarządu Powiatu w Strzyżowie, wójtowie i przewodniczący rad gminnych w powiecie strzyżowskim, przewodniczący Rady Miejskiej w Strzyżowie i burmistrz Strzyżowa Marek Śliwiński, a także obecne na sali osoby związane z samorządem terytorialnym od 1990 roku: Jacek Boho i Andrzej Twardowski. W sposób szczególny uhonorowano wójta Gminy Niebylec mgr inż. Marka Strzałę, który swój urząd sprawuje nieprzerwanie już czwartą kadencję od 1990 r. Gratulacje wójtowi złożyli wszyscy samorządowcy z powiatu strzyżowskiego. Uroczysta sesja była także okazją do wręczenia nagrody Zarządu Powiatu w Strzyżowie w dziedzinie twórczości artystycznej, upowszechniania i ochrony kultury dla zespołu śpiewaczego „Baby Glinickie”. Ten działający od 5 lat przy Kole Gospodyń Wiejskich w Gliniku Zaborowskim zespół śpiewaczy uhonorowano za krzewienie tradycyjnego folkloru w środowisku wiejskim. Wręczono także nagrody dla zasłużonych pracowników Starostwa Powiatowego w Strzyżowie: Zofii Maźnickiej, Jacka Boho, Stanisława Kordasa i Sebastiana Szczepaniaka. Artystycznym akcentem sesji były występy nagrodzonej grupy śpiewaczej „Baby Glinickie”, Eweliny Jasiewicz, stypendystki Powiatowego Funduszu Stypendialnego im. Jana Przecławczyka Dąbrowskiego oraz recital duetu Barbary Szlachty i Leszka Majewskiego.
Z PRAC RADY MIEJSKIEJ Jubileuszowo i uroczyście 24 sesja Rady Miejskiej, która odbyła się 3 czerwca br. podzielona była na dwie części i odbywała się w Miejsko Gminnym Przedszkolu Publicznym. Pierwsza część, w której Rada podejmowała uchwały i druga związana z 15-leciem samorządów terytorialnych w RP, 40-leciem funkcjonowania Miejsko Gminnego Przedszkola Publicznego w Strzyżowie oraz działalnością Młodzieżowej Rady Miejskiej w Strzyżowie. Sesję rozpoczęto od podjęcia (jednogłośnie) uchwały w sprawie zmian w budżecie, które dotyczyły m.in. przeznaczenia pieniędzy ze sprzedaży drzew wyciętych przy stadionie na utrzymanie zieleni w mieście, przeznaczenia blisko 600 tys. zł na budowę krytej pływalni z nadwyżki budżetowej za 2004 r.. Następnie dokonano zmiany (jednogłośnie) uchwały w sprawie zwolnienia z podatku od nieruchomości na terenie miasta Strzyżów oraz podjęto uchwałę (jednogłośnie) w sprawie zasad i trybu umarzania niepodatkowych należności pieniężnych, stanowiących dochody Gminy oraz udzielania ulg w ich spłacaniu – dostosowano przepisy do „ordynacji podatkowej” i ustawy o finansach publicznych. Kolejna uchwała dotyczyła przeznaczenia do zbycia nieruchomości w drodze przetargu z mienia komunalnego Gminy Strzyżów działki 0,32 ha położonej w Bonarówce (jednogłośnie). Dwie następne uchwały dotyczyły wyrażenia zgody na nabycie na własność komunalną Gminy: działki o pow. 0,1785 ha będącej w użytkowaniu wieczystym Fabryki Mebli „Sandro” sp. z o.o. w Targowiskach (jednogłośnie) i działki o powierzchni 0,09 ha położonej w Żyznowie od Agencji Nieruchomości Rolnych – Oddz. Terenowy Rzeszów (jednogłośnie). Radni przez aklamację podjęli uchwałę o nadaniu Zespołowi Szkół w Godowej imienia Jana Pawła II (uroczystości związane z nadaniem imienia zaplanowano na 27 rocznicę wyporu Karola Wojtyły na Papieża). Ponadto Rada wyraziła zgodę na zawarcie umowy z Wojewodą Podkarpackim na dofinansowanie gminnych zadań inwestycyjnych ze środków ZPORR i związane z tym zaciągnięcie i zabezpieczenie kredytu krótkoterminowego (na finansowanie wydatków związanych z utworzeniem Lokalnego Centrum Kultury, Tradycji i Folkloru w Strzyżowie, które nie mają pokrycia w dochodach gminy i miasta). Rada zdecydowała także o udzieleniu pomocy finansowej w łącznej kwocie 100 tys. zł dla samorządu województwa podkarpackiego na partycypację kosztów w budowie przejścia pieszego w ciągu drogi wojewódzkiej Babica –Warzyce w Gliniku Charzewskim oraz dalszą budowę chodnika w Dobrzechowie. Więcej w czerwcowym numerze NAD WISŁOKIEM
Frysztak – moja miłość Pod takim hasłem odbyła się w sobotę 14 maja 2005 r. część artystyczna zaprezentowana przez uczniów i nauczycieli sSzkoły Podstawowej we Frysztaku, która towarzyszyła promocji książek „Z przeszłości Frysztaka” Józefa Piętniewicza pod redakcją Eligiusza Marvinkowskiego i „Dzeje parafii Frysztak” ks. Krzysztofa Szopy. Pierwsza część promocji odbyła się w sali gimnastycznej, gdzie przy ciastku i kawie spotkało się wiele osób związanych rodowodem i sympatią z miasteczkiem nad Wisłokiem. Oprócz autorów opracowań przybyło wiele znamienitych postaci m.in. ks. infułat Józef Sondej – honorowy obywatel Frysztaka, starosta strzyżowski Robert Godek, wicestarosta Jan Stodolak, prof. dr hab. Józef Nowakowski, ostatnia potomkini rodu Piętniewiczów Anna Gara, wójt gminy Frysztak – Jan Ziarnik. Po występie dzieci i nauczycieli z pięknym programem poetycko-muzycznym swoimi refleksjami na temat książek podzieli się ich autorzy oraz inni goście. Drugą częścią spotkania promocyjnego było zwiedzanie schronu kolejowego z czasów II wojny światowej w Stępinie.
WYWIAD Rozmowa z autorem opracowania Z przeszłości Frysztaka” Eligiuszem Marcinkowskiem i wójtem gminy Frysztak Janem Ziarnikiem w dalszej części numeru. FRYSZTAK ROŚNIE Z wójtem gminy Frysztak Janem Ziarnikiem i redaktorem opracowania „Z przeszłości Frysztaka” Józefa Piętniewicza – Eligiuszem Marcinkowskim rozmawiają Józef Nowakowski i Wiesław Plezia Józef Nowakowski - Od dłuższego czasu obserwujemy bogate życie kulturalne Frysztaka. Działalność kulturotwórcza miejscowego środowiska jest pewnym fenomenem, jeżeli w ciągu krótkiego czasu ukazuje się cztery książki promowane w wysublimowany sposób w pięknej scenerii. To budzi uznanie i powinno być poddane ocenie. Z czego władze Frysztaka i działacze na polu kultury są dumni? Jan Ziarnik – Aby być dumnym z czegoś, to trzeba sobie na to zapracować. Owszem jestem dumny, chociaż nie jest to jeszcze ten etap, na którym chcielibyśmy się znaleźć. Wydaje mi się, że pewne sprawy rozpoczęliśmy, one biegną, po drodze coś udaje się bardziej, coś mniej. Zaczynaliśmy pracę siedem lat temu, to jest moja druga kadencja. Wtedy jeszcze z Marcinem Pieczką, moim zastępcą, uznaliśmy, że takim motorem napędzającym rozwój gminy, i wewnątrz, i na zewnątrz, będzie promocja Frysztaka. Staraliśmy się przekonać Radę Gminy żeby znacząco większe środki finansowe przeznaczała na promocję gminy. Gdy zaczynaliśmy prace budżetowe na promocję gminy było przeznaczone, jak pamiętam, 4 tys. złotych. Natomiast dzisiaj, w różnych formach, na promocję wydajemy z budżetu około 60 tys. złotych. Z różnych środków finansowych. Ze swoich, z pozyskanych spoza budżetu - także. W tej działalności musi się znaleźć miejsce dla historii, czyli dla takiej publikacji, jak te, które zostały w tym roku wydane. Oczywiście one były inspirowane nie tylko przez nas, bo ci autorzy napisali coś do szuflady lub z innych indywidualnych powodów, ale dzięki takim osobom jak pan Marcinkowski była podpowiedź, że owe publikacje można pokazać i wydać drukiem. Jeśli chodzi o tekst Piętniewicza, to znałem go wcześniej i bardzo mi zależało by go upowszechnić szerzej. Inną dziedziną promocyjną są odrestaurowane fortyfikacje z czasów II wojny światowej w Stępinie, które przynoszą nam wiele splendoru, bo są to obiekty, o których jeszcze nie jest tak głośno w kraju, choć mówi się o nich nawet za granicą. Są także imprezy promujące, np. Dni Ziemi Frysztackiej, w których możemy zaprezentować właśnie te publikacje. Myślę, że jest to proces, który został rozpoczęty i mam nadzieję, że będzie się on rozwijał i dopiero za jakiś czas będzie można powiedzieć, że jest się z tego dumnym. Będą to efekty, na które składa się praca wielu ludzi z naszego regionu. Więcej w czerwcowym numerze NAD WISŁOKIEM
Decyzją Rady Gminy w Wiśniowej w tym roku zakończą swoją działalność filie szkolne w Kożuchowie i Oparówce. Pozostanie w naszych sercach na zawsze W KOŻUCHOWIE GINIE NIE TYLKO SZKOŁA Z panią Anną Tomaszewską wieloletnią nauczycielką w Szkole Podstawowej w Markuszowej, jej Filii w Kożuchowie, animatorką życia kulturalnego szkoły i środowiska Kożuchowa rozmawia Wiesław Plezia Jaki jest obecnie stan prawny Waszej szkoły? Jest to wciąż Filia Szkoły Podstawowej w Markuszowej. Ilu nauczycieli jest w niej zatrudnionych? W tej chwili uczy w niej ksiądz, pani Beata dopełniająca etat w naszej szkole oraz ja. Dla ilu dzieci? Obecnie razem z „zerówką” jest czternaścioro dzieci w czterech oddziałach w klasach łączonych – wszystkie cztery klasy uczą się razem. Po trzeciej klasie dzieci kontynuują naukę w Szkole Podstawowej w Markuszowej. Kiedyś przez pewien krótki okres czasu były dowożone ale obecnie do szkoły w Markuszowej chodzą pieszo. Uściślając. Przy trzech osobach dydaktycznych, czternaścioro dzieci. Taki jest obecnie stan Filii i trwać będzie do 24 czerwca br., po którym szkoła zostanie zamknięta. Po jakim okresie swojej działalności? W 2011 roku obchodzilibyśmy 100 lat szkoły w Kożuchowie. Mam tu przed sobą kroniki, z których wynika, że budynek szkoły został zakupiony znacznie wcześniej. W pamiętniku prowadzonym przez Jana Prejsnara czytamy: „Był rok 1903, 1904. Był mały dworek w Kożuchowie, powiat Strzyżów. Pan tego dworu nie pozostawił żadnego potomstwa. Ogłosił parcelację tego majątku na długoletnie spłaty. Gdy się o tym dowiedzieli, już ten obszar był na ukończeniu, zostały tylko resztówki. Było 5 mórg gruntu ornego, 1 mórg łąki, 4 morgi lasu i około 2 morgi – był to stary sad i różne zarośla”. Ten pamiętnik jest pisany przez autentycznego, prostego człowieka, a jednak pięknie piszącego i co ważne pozostawił tak wiele cennych informacji, z których wynika, że naukę prowadzono tu od roku 1911 (wrzesień) nie we własnym, lecz wynajętym drewnianym lokalu budynku, w którym niegdyś mieszkała służba dworska. Ów budynek stoi do dziś. Budynek podworski, gdzie dzieci uczą się do dziś wykupiła wieś i wyglądał zupełnie inaczej. Znam ten opis od najstarszych osób w Kożuchowie, których tak już jest mało, nie było dobrego dachu, w którego gzymsach rosły brzózki, część pomieszczeń była popalona. Z tego co ja pamiętam, a zaczęłam tu chodzić do szkoły na początku lat 60. we wnętrzach były bardzo grube i stare podłogi były napuszczane czymś, co bardzo brudziło. Więcej w czerwcowym numerze NAD WISŁOKIEM
MŁODZI NAD WISŁOKIEM O tym, co pozostało nam po przodkach. Siedziałem sobie spokojnie przed monitorem zastanawiając się czy Lepper byłby lepszym prezydentem od Bolka, albo nie daj Boże Lolka, kiedy do pokoju wbiegł jak burza Sumienie. Trzasnął drzwiami, rzucił kilka brzydkich wyrazów typu: „o żeszty ananasie!” i „a niech cię ty… ty ananasie!”, usiadł na krześle obok mnie i zaczął bawić się sznurówkami od moich butów. - Co się stało? - A nie widać? Jestem zdenerwowany!!! - Ale dlaczego? - Bo w sklepie nie było jajek! -… -Bo to ziemskie życie jest… -…do bani? -Z ust mi to wyjąłeś! - To trochę nie higieniczne. Ale co konkretnie doprowadziło cię do takiego stanu psychicznego? - Ta twoja szkoła! - Widzisz! A jak tłumaczyłem się przed mamą, że szkoła ma na mnie zły wpływ i że może skrzywić mi psychikę to nie chciała mi wierzyć. -Może, dlatego, że szkoła „miała wpływ na twoja psychikę” jedynie przed sprawdzianami i klasówkami? - Może. Ale skoro nie ma na mnie złego wpływu, to dlaczego na ciebie ma? - Halo! Może zapomniałeś, ale my – istoty niebieskie - zazwyczaj nie mamy kontaktu z tym całym ziemskim motłochem. - Co! Ja jestem jakimś „ziemskim motłochem”? Ja nawet nie wiem, co to znaczy! - Nie, ty jesteś inny. Lepszy. - Co to już koniec? Masz ubogi zbiór przymiotników na opisanie mego wspaniałego jestestwa. - Najważniejsze, że jesteś skromny, nie? - Oczywiście! Ale wracając do tematu. Co cię tak oburzyło w mojej szkole? - Poszedłem… - Mówi się poszłem. -Chyba ja wiem lepiej, co robiłem! Poszedłem do szkoły zgodnie z nasza umową. Przygotowując się do lekcji sięgnąłem po książkę do języka polskiego. - o ja mam w ogóle taką książkę? - Tak używałeś jej jako podpórki pod chwiejący się stolik. Tak wiec zacząłem czytać tekst o Sarmatach, który wciągną mnie tak, że zapomniałem o całym świecie. - ej! Z tobą jest rzeczywiście coś nie tak. -Słuchaj dalej. Właśnie zagłębiałem się w fascynujący tekst o hetmanie Chodkiewiczu, kiedy z mojego zamyślenia wyrwał mnie natrętny głos. Podniosłem wzrok znad książki i moim oczom ukazała się twarz Dyrektora. -Którego? -Tego nie mogę powiedzieć, bo to jest tajemnica państwowa. Mogę jedynie zdradzić, że jego nazwisko rymuje się z żuczkiem. Spacerował on w towarzystwie pani dyrektor. Pan dyrektor grzecznie wytłumaczył mi, że na widok władzy, jaką on reprezentuje, pierwszy powinienem powiedzieć „dzień dobry”. Później zwrócił mi również uwagę, że należy nosić identyfikatory. Tej scenie z zafascynowaniem przyglądała się wyżej wspomniana Pani Dyrektor, która stanowczym kiwaniem głowy wyrażała aprobatę dla pedagogicznych nauk Pana Dyrektora. Z szacunku dla władzy nie próbowałem się tłumaczyć, że po prostu byłem zaczytany i nie zauważyłem, lecz z pokorą zastosowałem się do rad pana dyrektora. Widząc moja wyraźną skruchę dyrektor odszedł tryumfalnie obok już wymienianej towarzyszki. Więcej w czerwcowym numerze NAD WISŁOKIEM
FELIETON DROGI I BEZDROŻA Frysztak – miasteczko romantyczne Ziemia pojęta w oderwaniu od człowiek jest dla mnie tylko kupą kamieni. (Andrzej Trepka) 14 maja br. (sobota) w budynku Szkoły Podstawowej im. Józefa Wybickiego we Frysztaku odbyła się uroczysta promocja dwu książek historycznych. Z przeszłości Frysztaka jest w swoim fundamentalnym fragmencie dziełem Józefa Piętniewicza (1856-1932) wybitnego frysztackiego pedagoga i badacza przeszłości, autora historii Frysztaka i kroniki szkoły. Na tym fundamencie Eligiusz Marcinkowski nadbudował niejako część historyczną sięgającą czasów nam współczesnych. Marcinkowski doskonale odczytał romantyczną z ducha intencję prac Piętniewicza i zrealizował jego testamentalne przesłanie. Uczynił wszystko, co mógł, by wykreować wielką księgę pamięci, która byłaby „arką przymierza między dawnymi a młodymi laty”. Jego redaktorski pomysł jest wart naśladowania. Księga bowiem jest swego rodzaju zbiorowym hołdem dla pioniera regionalistycznych prac we Frysztaku. Marcinkowski sięgnął po staropolskie wzory „silva rerum” i podług tej poetyki ukształtował wielką, pomnikowo wydaną księgę zbiorowej pamięci. Powstał „historyczny las”: zbiór utworów i prac różnych autorów i różnych treści, wielopokoleniowa „pieśń” o ziemi naszej. Obok klasycznych wspomnień znajdujemy tu próby historycznego zapisu zdarzeń, dokumenty, listy, utwory poetyckie, archiwalne fotografie. Powstała więc książka zarówno do czytania jak i – studiowania. Wzruszająca i zaciekawiająca. Bardziej domowa niż ogólnopolska. Ale właśnie o to głównie chodziło: umocnić regionalną wspólnotę twórczą, poszerzyć jej wiedzę i horyzont duchowy a także zaktywizować frysztacką wspólnotę poszukującą własnych korzeni i własnej tożsamości. Frysztak i okolice jawią się w tej księdze jako swego rodzaju przestrzeń aksjologiczna, tworząca bogatą mozaikę dawnych wzorów życia. Dziś oczywiście nie wszystkie się sprawdzają. Jest to wszakże również bardzo polska księga biedy, głodu, krwi łez i lamentu. W tej płaszczyźnie jest pożegnaniem i przewartościowaniem dawnych dziejów. Także komunizmu. W swoich głównych zarysach księga jest przypomnieniem heroicznego patriotyzmu żądającego ofiar. Wojna i okupacja, a także czasy stalinowskie ułożyły się w zbiorowej pamięci w schemat martyrologii i bohaterstwa utrwalony od ponad stu lat w naszej wrażliwości patriotycznej. Schematy te rządzą także piórem wielu autorów, przesłaniając niejako pełniejszą analizą postaw ludzkich w czasach nieludzkich. Trudno się jednak dziwić temu edukacyjnemu „przegięciu”: bohaterami tej książki są przecież w głównej mierze nauczyciele, żołnierze i księża. Nie należy jednak zapominać także o drugiej stronie medalu: skomplikowaniu natury ludzkiej i podatności na zło w czasach wielkiej demoralizacji – okupacyjnej i stalinowskiej. Więcej w czerwcowym numerze NAD WISŁOKIEM
KULTURA Tańce i śpiewy ludowe w Niewodnej 12 czerwca 2005 roku w Niewodnej na placu przy Szkole Podstawowej odbył się II Wojewódzki Przegląd Zespołów Pieśni i Tańca pod honorowym patronatem Marszałka Województwa Podkarpackiego i Posła na Sejm RP. Jana Burego. W przeglądzie wzięło udział pięć zespołów pieśni i tańca – łącznie ok. 160 wykonawców. Oficjalnego otwarcia imprezy dokonał poseł Jan Bury, pomijając wątki polityczne podkreślił słuszności celowość pielęgnowania tradycji tańca, śpiewu i tradycji polskiej wsi. W spotkaniu wzięli udział: Rafał Kumek – prezes Zarządu Woj. ZMW „Wici” w Rzeszowie, Lesław Wais – kierownik działu artystycznego Wojewódzkiego Domu Kultury w Rzeszowie, Józef Wilga – dyrektor gabinetu Marszałka Województwa Podkarpackiego w Rzeszowie, Robert Godek – starosta strzyżowski, Feliks Musiał – wiceprzewodniczący Rady Powiatu w Strzyżowie, Andrzej Winiarski – członek Zarządu Powiatu,. Jan Włodyka – przewodniczący Rady Gminy w Wiśniowej, Zbigniew Gruszczyński – Wójt Gminy Wiśniowa, Jacek Rybczyk – zastępca wójta, a także radni i sołtysi, dyrektorzy szkól i jednostek organizacyjnych z terenu gminy Wiśniowa. Warunki atmosferyczne (zachmurzenie i lekki deszczyk) na początku nie zwiastowały, jak się później okazało, tak udanej imprezy plenerowej. Przegląd rozpoczął ZPiT „Wisznia” z Wiśniowej suitą tańców krośnieńskich. Zespół ten zaprezentował również tańce z okolic Rzeszowa, a kapela ludowa „Wiśniowianie”, towarzysząca zespołowi, dała kilkunastominutowy program. Następnie młoda wiekowo grupa tancerzy z zespołu „Tańczące Wiercanki” z Wiercan przedstawiła układ krakowiaka, suitę tańców śląskich i tańce lubelskie. Niebo nad Niewodną rozchmurzyło się i zawitało gorące słoneczko przybyłe z miejscowym proboszczem, ks. Henrykiem Czajką. Plac szkolny z minuty na minutę zapełniał się mieszkańcami Niewodnej i okolic, a także przybyłymi z daleka miłośnikami folkloru. Duże brawa otrzymał kolejny zespół – „Hyżniacy” z Hyżnego. Zatańczyli tańce przeworskie, rzeszowskie i krakowiaka. Przy aplauzie publiczności ze sceny schodził zespół „Lubenka” z Lubeni. W ich wykonaniu publiczność mogła zobaczyć tańce śląskie, rzeszowskie, krośnieńskie i krakowiaka. Ostatnim zespołem prezentującym się podczas przeglądu była grupa „Osławiany” z Mokrego. W swym programie taneczno-muzycznym zespół wykonał pieśni, melodie i tańce łemkowskie, bojkowskie, huculskie i innych regionów Ukrainy. Odmienny folklor, inne stroje i bardzo wysoki poziom artystyczny, a także akrobatyczne męskie popisy w „Kozaku” spotkały się z owacyjnym przyjęciem. Wszystkie zespoły otrzymały pamiątkowe dyplomy i nagrody finansowe a także smaczny i obfity poczęstunek, przygotowany przez panie z KGW z Niewodnej.
SPORT Strzyżowskie Zawody Jeździeckie W dniach 14-15 maja 2005 r. odbyły się III Strzyżowskie Regionalne Zawody w Skokach przez Przeszkody. Wzięło w nich udział 60 zawodników z 13 klubów jeździeckich, którzy rywalizowali na hipodromie przy restauracji „Bella Rosa” w Strzyżowie. Zarówno w sobotę jak i w niedzielę aura dopisała, z czego zadowoleni byli zarówno jeźdźcy jak i liczni kibice, którzy szczególnie w niedzielę dopisali (przybyło prawie 2 tys. osób). Rozegrano osiem konkursów od klasy LL (dla najmłodszych uczestników albo początkujących koni) do klasy N-120 cm dla jeźdźców profesjonalnych. W zawodach tryumfował senior Robert Uchwat z Jeździeckiego Klubu Sportowego „Pogórze” w Gliniku Zaborowskim na koniu Baskil. Wygrał on dwukrotnie dwa najtrudniejsze konkursy (w sobotę nr 4 kl. N – dwufa¬zowy i niedzielę nr 8 klasy N – dokładności z dogrywką) i zdobył Puchar Firmy „Skanska” oraz Puchar Restauracji „Bella Rosa” w Strzyżowie. Bardzo dobrze spisali się też młodsi zawodnicy z JKS „Pogórze” podopieczni Roberta Uchwata, który jest także trenerem jeździectwa: Joanna Cebulak na koniu Flores Shagya, Łukasz Kut na koniach Amon i Sala, Aleksandra Cebulak na koniu Alberina oraz Gabriela Bukowska (senior) na koniu Sancho. Z tego klubu startowały również amazonki Joanna Siuta, Maja Bylinowska-Uchwat i Izabela Ożóg uzyskując bezbłędne przejazdy w konkursie Klasy LL. Więcej w czerwcowym numerze NAD WISŁOKIEM
BEZ CENZURY Reaktywacja Kiedyś słyszałam ocenę pewnej zasłużonej dla Strzyżowa osoby, że nie może ona normalnie egzystować, jeśli nie ma wroga, którego może chłostać słowem i nie tylko. Tę ocenę przypomniałam sobie, gdy usłyszałam o byłym zastępcy burmistrza Janie Półzięciu, który ni stąd ni zowąd wypłynął niesiony falą strażackiego buntu przeciwko staroście Godkowi. Nigdy zbytnio nie kochałam starosty Godka, i za co, to kto czyta BC, wie doskonale, ale tym razem będę go bronić przed tym panem Półzięciem. Zresztą wydaje mi się, że nie tylko Godka należy przed nim bronić, ale nas wszystkich. Bo nie trzeba wielkiego wysiłku, by nie skojarzyć faktu politycznej reaktywacji Jana Półzięcia w odnalezieniu przez niego wroga w osobie Godka oraz przyszłorocznych wyborów samorządowych. Obym tylko tego nie wykrakała... Kto zapłaci za benzynę? Strażacka hucpa trwa i kto myśli to wie, że wcale nie o strzyżowską remizę tu chodzi. Bo tak naprawdę to, po co strażakom kolejna remiza skoro w Strzyżowie jest nowoczesna strażnica straży zawodowej? I czy ochotnikom nie wystarczy to, co mieli i mają nadal? Moim zdaniem chodzi tu o polityczną grę i nic więcej. Jak się dowiedziałam, parę lat temu burmistrz Sliwiński (prezes Zarządów: Miejsko Gminnego i Powiatowego OSP) mógł przejąć od Skarbu Państwa na własność gminy cały ten budynek, ale tego nie zrobił. Dlaczego? Do kompetencji gminy należy obowiązek zapewnienia OSP pomieszczeń, za które niestety trzeba płacić. Byłby budynek dla strażaków, byłyby i koszty. A tak straż ma pomieszczenia, a kosztów nie ma, bo oni za wynajem przecież nie płacą. Myli się jednak ten, który myśli, że to strażacy z prezesem Stasiowskim żądają zwrotu budynku. Tu ktoś inny pociąga za sznurki! W Dniu Dziecka strażacy zrobili sobie przejażdżkę przez miasto, zawyły syreny (czy uzasadnione było ich użycie?), oderwano od właściwych obowiązków policjantów itd. Koszty tej hucpy są pewnie spore, bo benzyna na przykład nie jest taka tania. A ja zastanawiam się, dlaczego akurat ja mam za te strażackie wygłupy płacić? Więcej w czerwcowym numerze NAD WISŁOKIEM
Zachęcamy do podzielenia się swymi uwagami na sprawy poruszane na łamach naszego pisma. Czekamy na listy. Nasz adres. Redakcja Nad Wisłokiem, 38-100 Strzyżów, skrytka pocztowa 12, adres e-mail: nadwislokiem@strzyzow.info, nadwislokiem@interia.pl, wuka47@wp.pl
| |
Wiadomości
 brak wiadomości dla wybranego źródła
|